Wczoraj w Sankt Petersburgu odbyła się oficjalna sesja zdjęciowa przed zaplanowaną na 29 października galą, której głównymi bohaterami będą Aleksy Kuziemski (19-1, 4 KO) i Dmitrij Suchocki (15-1, 10 KO). Obaj pięściarze nie szukali taniej sensacji i zachowywali się spokojnie, z cierpliwością poddając się "mękom" serwowanym przez fotografa.
- Wcale nie jest powiedziane, że bokser musi być złośliwy i nienawidzieć swojego przeciwnika - powiedział Kuziemski. - To moja praca, podobnie jak Dmitrija, w stosunku do którego nie odczuwam złości. Szanuję go. Suchocki jest jednym z wyróżniających się pięściarzy wagi półciężkiej w Rosji. Walka z nim będzie dla mnie bardzo ważna. Ten kto zwycięży, wybije się wysoko.
- Cóż, za mną rzadko spotykane doświadczenie - podzielił się swoimi odczuciami odnośnie sesji zdjęciowej Suchocki. - Mogę powiedzieć, że było mi tu nawet ciężej niż na ringu. Mimo to było ciekawie i oby tak pozostało.
Już tylko trzy dni pozostały do pojedynku Rafała Jackiewicza (36-8-1, 18 KO) o prestiżowy pas mistrzowski wagi półśredniej federacji IBF. W poniedziałek "Wojownik" podczas konferencji prasowej stanął oko w oko ze swoim rywalem Słoweńcem Dejanem Zaveckiem (29-1, 17 KO). Jak zapewnia polski challenger, atmosfera spotkania była przyjazna i obeszło się bez zbędnych ekscesów, jakie często towarzyszą poprzedzającym walki konfrontacjom zawodowych pięściarzy.
- Konferencja prasowa przebiegła spokojnie, bez żadnych złośliwości, bez wygadywania niepotrzebnych rzeczy. Nie obrażaliśmy się nawzajem. Zaveck zapewniał, że jest w życiowej formie, że miał najlepszy obóz przygotowawczy w karierze. Ja również, ale w moim przypadku wiem, że tak było naprawdę - opowiada Jackiewicz.
Uwadze pięściarza grupy KnockOut Promotions nie umknął fakt, że podczas oficjalnej prezentacji jego rywal prezentował się niezwykle okazale jak na kategorię wagową do 67 kg.
- Zaveck sprawiał wrażenie dużo większego ode mnie, ale to dobrze, bo wydaje mi się, że jeszcze walczy z wagą; był bardzo pełny na twarzy. Odniosłem wrażenie, że był trochę zmęczony, wydaje mi się, że musi ostro „dmuchać” wagę przed walką – ocenia „Wojownik”, dodając: - O tym, ile kosztuje zbijanie wagi, miałem okazję przekonać się już w przeszłości, ale tym razem nie mam z wagą żadnego problemu. Czuję znakomicie, wyglądam nadzwyczaj normalnie, nie jestem wysuszony, nie jestem chudy, ważę dobrze, a moje mięśnie są duże i silne.
Vinny Maddalone(33-6, 24 KO) to najprawdopodobniej najbliższy rywal Tomasza Adamka (42-1, 27 KO). Walka ma się odbyć 4 grudnia w dobrze znanej Polakowi hali Prudential Center w Newark, choć to wszystko może się jeszcze zmienić.
Jeśli chodzi o nazwisko rywala, to od dawna było wiadomo, że tym razem Adamek nie będzie szukał ringowej wojny. Tomek przyznaje też, że powoli przymierza się do marcowej konfrontacji z jednym z bracki Kliczko. A teraz... - Szukamy kogoś, kto ma kibiców. Ten Amerykanin włoskiego pochodzenia ma, bo na swoje walki ściąga podobno trzy tysiące fanów. Można byłoby więc zrobić fajne show. Ale na razie nie ma o czym mówić, bo nie wiem, na jakim etapie są rozmowy. Na pewno nic jeszcze nie jest podpisane. Ja jestem w Polsce na krótkich wakacjach, a w USA działa Ziggy Rozalski, z którym w ostatnich dniach nie rozmawiałem - tłumaczy nam Tomek.
Maddalone ma blisko 37 lat, a na koncie czterdzieści walk w zawodowym ringu. Wygrał trzydzieści trzy z nich, dwudziestu czterech rywali nie wytrwało z nim do ostatniego gongu. Z kolei Vinny, a właściwie Vincent przegrywał sześć razy, a trzech przeciwników pokonało go przed czasem. W tym gronie jest na przykład Evander Holyfield, który wygrał z Maddalone przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie. Dwa razy kładł go na deskach Brian Minto. Za to Denis Bojcow czy Jean Marc Mormeck wygrywali na punkty. Jedna z jego walk, z 216-centymetrowym Juliusem Longiem została uznana za nieważną (w kwietniu ubiegłego roku z Longiem wygrał przed czasem Mariusz Wach). Ewentualna walka z Maddalone byłaby dla Adamka na pewno łatwiejsza niż siłowanie się z Chrisem Arreolą czy przepychanie się z ponaddwumetrowym Michael Grantem. Maddalone ma 188 centymetrów wzrostu. Tym niemniej jeśli rzeczywiście będzie walczył z Adamkiem to dostanie szansę niczym filmowy Rocky. On też miał włoskie korzenie.
Już 25 września na warszawskim Torwarze w swojej pierwszej, wolnej, obronie pasa WBC wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) zmierzy się z Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO).
Samuel Peter (34-3, 27 KO) dwukrotnie spotykał się w ringu z ukraińskimi dominatorami wagi ciężkiej. Przed pięcioma laty był bardzo blisko znokautowania Władimira Kliczko (54-3, 48 KO), lecz ostatecznie przegrał jednogłośnie na punkty. W październiku 2008 Nigeryjczyk zmierzył się ze starszym z braci - Witalijem Kliczko (40-2, 38 KO), ale nadwaga i kompletny brak formy ani na chwilę nie pozwoliły mu na nawiązanie wyrównanej walki z wracającym po czterech latach "Dr. Ironfistem". Peter poddał się wówczas w przerwie przed dziewiątą rundą. Teraz "Nigeryjski Koszmar" tłumaczy dlaczego tak bardzo zależało mu na rewanżu z Władimirem i podaje powody, dla których konfrontacji z braćmi unikają inni czołowi pięściarze wagi ciężkiej.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z notowanym na 21. miejscu rankingu boxrec Joshuą Harrisem (6-3-1, 5 KO), który aktualnie sparuje z Krzysztofem Włodarczykiem (43-2-1, 32 KO) przygotowującym się do zaplanowanej na 25 września obrony pasa WBC z Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO).